Trochę brak czasu, jak to przed świętami bywa, urwanie głowy. Pozostało tylko kilka dni, więc już mogę się pochwalić, co w moim domu NIE zostało zrobione. Więc- okna NIE umyte, choinka NIE ubrana, prezenty owszem, w większości są, ale NIE popakowane, i w zasadzie można by wymienić wszystko, co do głowy przyjdzie w związku ze świętami, ze słówkiem NIE na wstępie.
Jak co roku, ambicje i nadzieje były duże, zwłaszcza, że są to pierwsze święta mojego kochanego półroczniaka, ale życie zweryfikowało plany i marzenia. Generalnie, absurdalne wydaje się to, że wciąż sama jak dziecko przeżywam zbliżające się święta, z kalendarzem adwentowym przy poduszce, odliczając dni od 1 grudnia, by dokładnie 24 przekonać się, że siły włożone w stworzenie idealnej świątecznej aury, są odwrotnie proporcjonalne do uzyskanego efektu, a staram to się tylko ja. I co roku obiecuję sobie, że następną gwiazdkę spędzę na Majorce.