O tym, że nigdy nie przejmowała się Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, nie angażowała się w nią, nie interesowała, była jej zupełnie obojętna.
Do czasu. Aż urodziła synka. Wcześniaka.
I godzinami patrzyła na swoje dziecko, za szybką inkubatora z czerwonym serduszkiem.